<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum Dyskusyjne - Miłosne i Intymne]]></title>
		<link>https://www.forum-dyskusyjne.com/</link>
		<description><![CDATA[Forum Dyskusyjne - https://www.forum-dyskusyjne.com]]></description>
		<pubDate>Sun, 26 Jul 2026 01:13:41 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA["teściowie"]]></title>
			<link>https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-132.html</link>
			<pubDate>Tue, 26 Jun 2012 20:28:30 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-132.html</guid>
			<description><![CDATA[Nie chcę, żeby ten temat brzmiał jak oskarżenie wszystkich "teściów", ale ja mam ze swoimi problem. <br />
Mianowicie - nienawidzą mnie. Rodzice mojej ukochanej nie lubili mnie nawet wtedy, kiedy mnie nie znali. Nie wiem czemu, może czują, że zabieram im ją. Ale z drugiej strony, ona nie mieszkała z nimi już wtedy, kiedy ją poznałem i dalej ma z nimi swietny kontakt... <br />
<br />
Jak coś mówię, to to robię. Nie spóźniłem się nigdy z odstawieniem mojej dziewczyny na czas (czasem u nich nocuje, wciąż ma tam swój pokój). Jestem pomocny, czasem bywam szoferem dla jej mamy, staram się być miły, nie przeklinam, moja dziewczyna też nie może na mnie narzekać... A i tak mnie nie lubią, choć strasznie się staram. Cały czas kurde wjeżdżają na mnie za jakieś pierdoły wyssane z palca (ostatnio dowiedziałem się, że paskudnie parkuję auto i że chyba wychowywano mnie w innym świecie, bo nie lubię chłodniku, a potem teściowa się obraziła), a Olka mówi, że często komentują moje zachowanie złośliwie. Nie wiem, co robić, nigdy się z czymś takim nie spotkałem. A może to jednak normalne i trzeba powalczyć?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie chcę, żeby ten temat brzmiał jak oskarżenie wszystkich "teściów", ale ja mam ze swoimi problem. <br />
Mianowicie - nienawidzą mnie. Rodzice mojej ukochanej nie lubili mnie nawet wtedy, kiedy mnie nie znali. Nie wiem czemu, może czują, że zabieram im ją. Ale z drugiej strony, ona nie mieszkała z nimi już wtedy, kiedy ją poznałem i dalej ma z nimi swietny kontakt... <br />
<br />
Jak coś mówię, to to robię. Nie spóźniłem się nigdy z odstawieniem mojej dziewczyny na czas (czasem u nich nocuje, wciąż ma tam swój pokój). Jestem pomocny, czasem bywam szoferem dla jej mamy, staram się być miły, nie przeklinam, moja dziewczyna też nie może na mnie narzekać... A i tak mnie nie lubią, choć strasznie się staram. Cały czas kurde wjeżdżają na mnie za jakieś pierdoły wyssane z palca (ostatnio dowiedziałem się, że paskudnie parkuję auto i że chyba wychowywano mnie w innym świecie, bo nie lubię chłodniku, a potem teściowa się obraziła), a Olka mówi, że często komentują moje zachowanie złośliwie. Nie wiem, co robić, nigdy się z czymś takim nie spotkałem. A może to jednak normalne i trzeba powalczyć?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Partner-przyjaciel]]></title>
			<link>https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-88.html</link>
			<pubDate>Thu, 31 May 2012 12:58:23 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-88.html</guid>
			<description><![CDATA[Myślicie, że dobrym rozwiązaniem jest postrzeganie swojego partnera jako przyjaciela i takie też traktowanie go [ przyjaciel z przywilejami]? Czy może jednak powinno być pewne rozgraniczenie, czyli szczerość i zaufanie w związku, ale bez zarzucania się wzajemnymi problemami, dylematami czy przemyśleniami?<br />
<br />
Mi się wydaje, że w każdym związku potrzeba chwili odpoczynku. I warto mieć kogoś[poza partnerem] z kim będzie można porozmawiać[chociażby o problemach w swoim związku]. Myślę, że trochę niezdrowe jest zamykanie całego świata w jednej osobie i całkowita zależność i poleganie na niej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Myślicie, że dobrym rozwiązaniem jest postrzeganie swojego partnera jako przyjaciela i takie też traktowanie go [ przyjaciel z przywilejami]? Czy może jednak powinno być pewne rozgraniczenie, czyli szczerość i zaufanie w związku, ale bez zarzucania się wzajemnymi problemami, dylematami czy przemyśleniami?<br />
<br />
Mi się wydaje, że w każdym związku potrzeba chwili odpoczynku. I warto mieć kogoś[poza partnerem] z kim będzie można porozmawiać[chociażby o problemach w swoim związku]. Myślę, że trochę niezdrowe jest zamykanie całego świata w jednej osobie i całkowita zależność i poleganie na niej.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Brak równowagi]]></title>
			<link>https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-86.html</link>
			<pubDate>Thu, 31 May 2012 12:53:26 +0000</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://www.forum-dyskusyjne.com/thread-86.html</guid>
			<description><![CDATA[Co zrobić kiedy jedna osoba w związku 'kocha bardziej'? Czyli czy związek, w którym jedno z partnerów próbuje wszystko układać w całość i robić wszystko za dwoje,a drugiemu jest to obojętne ma szansę przetrwać?<br />
Myślicie, że takie 'podtrzymywanie' czegoś,co już się wypaliło ma sens? Czy może jednak warto sobie odpuścić i poszukać kogoś, kto będzie odwzajemniał siłę uczucia,a związek będzie budowany przez dwie osoby?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Co zrobić kiedy jedna osoba w związku 'kocha bardziej'? Czyli czy związek, w którym jedno z partnerów próbuje wszystko układać w całość i robić wszystko za dwoje,a drugiemu jest to obojętne ma szansę przetrwać?<br />
Myślicie, że takie 'podtrzymywanie' czegoś,co już się wypaliło ma sens? Czy może jednak warto sobie odpuścić i poszukać kogoś, kto będzie odwzajemniał siłę uczucia,a związek będzie budowany przez dwie osoby?]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>